Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?

0
10392

Nie bez przyczyny już Platon, żyjący kilka wieków p.n.e. twierdził, że miłość jest obłędem. Słodko-gorzkie uczucie ekscytacji wywołane obsesją na punkcie drugiej osoby, aż do XX wieku było określane w podręcznikach medycznych jako stan chorobowy. Na skutek zauroczenia nasz mózg  “zalewany jest”  przez “koktajl” neuroprzekaźników — dopaminę, kwas glutaminowy, tlenek azotu, oksytocynę, związki pobudzające popęd seksualny. Następują też wahania poziomu kwasu gammaaminomasłowego  oraz serotoniny. Substancje te niezwykle silnie oddziałują na układ nagrody, co daje efekt podobny do działania narkotyków. Doświadczamy trudności z oddychaniem, ręce nam drżą a tętno i bicie serce przyspiesza. Na samą myśl o ukochanej osobie rumienimy się, tracimy apetyt, prawie wcale nie śpimy. Hormony płciowe sprawiają, że skóra staje się gładka a oczy lśnią bajkowym blaskiem. Gdy tęsknimy, lub doświadczamy odrzucenia, cierpimy równie mocno, jak kokainista podczas odwyku.

Polecane przez Inspiracje Psychologiczne

Kadr z filmu pt. “Oko w oko z życiem” w reżyserii Vincent’a Gallo

Są to wyczerpujące odczucia, więc choć pragnęlibyśmy doświadczać ich nieustannie, na dłuższą metę doprowadziłyby nas do całkowitego wyczerpania. Mijają więc po kilku miesiącach, a w wyjątkowych przypadkach po roku. Szczęśliwie zakochani podczas dalszego trwania związku mogą wreszcie zaznać intymności i poczucia bezpieczeństwa, które po perturbacjach emocjonalnych są dla nich zbawienne. W kolejnych etapach zakochania opadają “hormonalne okulary” i zaczynamy dostrzegać, że obiekt naszych westchnień jednak nie jest nieskazitelny. To dość szokujące i nieprzyjemne odkrycie. Od tego na ile jesteśmy w stanie pogodzić się z przyziemną rzeczywistością zależeć będzie trwałość naszego związku. Pojawia się pytanie, jak podsycać opadające pożądanie?

Na szczęście jest na to wiele sposobów:

Przede wszystkim nie oszukujcie się nawzajem. Zwłaszcza w tych  ważnych, kluczowych sprawach. Brak zaufania jest największym zabójcą miłości, a łgarstwo jest po prostu zdradą.

Wspierajcie się w trudnych momentach. Nic tak nie zbliża, jak dbanie o wspólne interesy, a jednym z nich jest dobre samopoczucie każdego z Was, razem i osobno.

Od czasu do czasu mówcie sobie komplementy. I niech nie dotyczą tylko wyglądu. Poczucie atrakcyjności istotnie wpływa na jakość związku. Trudność w mówieniu miłych rzeczy mają najczęściej ci, którzy sami czuja się mierni.

Dotykajcie się, trzymajcie za ręce, przytulajcie się częściej. Pozwólcie, aby ciepła Waszych ciał regularnie przenikały się wzajemnie. Nie od dziś wiadomo, że kontakt fizyczny z kochanym człowiekiem jest najlepszym antidotum na stres. Dzięki przytulaniu oksytocyna krążąca we krwi ułatwia zasypanie, zwiększa poczucie bezpieczeństwa i uspokaja skołatane nerwy.

Patrzcie sobie w oczy podczas rozmowy, uprawiania seksu i innych czynności. Badania wskazują, że jest to ogromnie ważny szczegół podwyższający pożądanie. Kontakt wzrokowy jest sygnałem, że jesteśmy ważni dla drugiej osoby, warci uwagi i dostrzegani.

Rozmawiajcie ze sobą. Bycie na bieżąco w aktualnościach zajmujących partnera jest dużo trudniejsze, niż się wydaje. Autentyczne zainteresowanie sprawami kochanka tworzy satysfakcjonującą relację na długo.

Niektórzy mężczyźni są szczególnie wrażliwi na wyrażane przez kobiety potrzeby. Być może sądzą oni, że bezpośrednie komunikaty na temat łóżkowych fantazji świadczą o tym, że wcześniej ich partnerki nie czuły się z nimi dobrze. To błąd! Mężczyzno, ciesz się że Ona otwiera się przed Tobą! Kobieta świadoma swoich potrzeb to wielki skarb. A rozmowa o seksie może być niezastąpioną grą wstępną.

Czas na intymność, to chwile tylko we dwoje, kiedy nikt Wam nie przeszkadza i nie musicie się nigdzie spieszyć. Gdy w domu urzędują wszędobylskie dzieci, albo teściowie, nie zawsze łatwo jest wygospodarować tych kilka godzin. Warto jednak organizować takie momenty.

Delektujcie się wspólnie jedzeniem, dzielcie się doznaniami, gotujcie dla siebie wzajemnie. Okazujecie w ten sposób troskę o kochankę, rozbudzacie zmysły, dodajecie życiu smaku — dosłownie i w przenośni.

1
2
Poprzedni artykułPsycho Blogerzy
Następny artykułBlog Zuzanny Księżyk
Zuzanna Księżyk
Ukończyłam pięcioletnie studia magisterskie z psychologii o specjalności klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Jestem absolwentką podyplomowych studiów z seksuologii klinicznej oraz szkolenia pierwszego stopnia terapii traumy EMDR w Polskim Towarzystwie Terapii EMDR, akredytowanym przez EMDR Europe Accredited Trainer. Doświadczenie zdobywałam w Centrum Psychoterapii w Szpitalu Nowowiejskim oraz Centrum Psychoterapii Vide. Szczególnie interesuję się wpływem silnego stresu na zaburzenia psychiczne i seksualne.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę napisz swój komentarz!
Proszę wpisz swoje imię tutaj