“Właściwie cała nasza działalność artystyczna jest dla nas swego rodzaju psychoterapią. Tworzymy sztukę po to, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie, ale również skomentować to, co nas boli”.
– Mówi reżyserka, scenarzystka i pisarka
– Ena Kielska.

Modelki: Ena Kielska i Marcelka, fot. Patrycja Pawęzowska

Zuzanna Księżyk: Jesteście twórczyniami filmów krótkometrażowych, autorkami tekstów, wierszy, scenariuszy oraz zdjęć. Kiedy i jak rozpoczęła się wasza współpraca?
Ena Kielska: Po prostu, kiedy ja wydałam swój pierwszy tomik poezji, Patrycja go zilustrowała.
Patrycja Pawęzowska: Tak, dzięki temu powstała seria portretów oddających emocje wierszy.


Fragment Tomiku Poezji autorstwa Eny Kielskiej, fot. Patrycja Pawęzowska

Patrycja zaprowadziła mnie do starej kopalni zaaranżowanej na nowoczesną galerię sztuki w Katowicach, gdzie wykreowała portrety ze mną w roli głównej. Tak to się zaczęło. Rok później zrealizowałyśmy swój pierwszy wspólny film poklatkowy.
Był to film pod tytułem “Ballada o morderstwie”.
I został on bardzo ciepło przyjęty przez lokalnych widzów.
Premiera odbyła się u nas w Będzinie w 2009 r., w oldschoolowym  kinie noszącym nazwę “Nowość”. Przyszło ponad 200 osób, więc sala była wypełniona po brzegi. Film został dobrze odebrany, niezapomniane doznanie.

Polecane przez Inspiracje Psychologiczne


Plakat do filmu "Ballada o morderstwie"

Tytuł spektaklu – “Ballada o morderstwie” – brzmi dramatycznie. Skąd wziął się pomysł?
To był temat rzucony przez naszych kolegów z podwórka. Powstała fuzja czarnej komedii z kryminałem stylizowana na lata 20. Klimat filmu miał nawiązywać do miasta, w którym mieszkamy, gdzie historia zatrzymała się na czasach wojny. To nas zainspirowało. Rzecz dzieje się w pałacu zamożnej Żydowskiej rodziny Rosenfeldów.  Syn arystokrata zakochuje się w kobiecie. Niestety nie tej, którą wybrała mu matka. Jego wybranka to doktor Quinn – mieszczanka i uboga lekarka. Matka zaś wybrała na małżonkę dla syna zamożną arystokratkę. W czasie, gdy odbywa się impreza zaręczynowa panicza z bogaczką, ciało pani doktor zostaje odnalezione w katakumbach zamieszkiwanego przez Rosenfeldów pałacu. Cała rodzina jest podejrzana o morderstwo. Oczywiście koniec jest zaskakujący i go nie zdradzimy.


Sceny z filmu "Ballada o morderstwie" w reżyserii Eny Kielskiej

Czy film ten miał wpływ na Wasze dalsze losy?
Życie przegrupowało naszych znajomych i związałyśmy się ze sobą twórczo na stałe. Wtedy także zaczęły się przyjaźnie i przygody z innymi twórcami.  Był to swego rodzaju punkt zwrotny dla naszych działań. Dynamiczniej zaczęła rozwijać się kariera Patrycji, która wzięła udział w licznych wystawach w kraju i za granicą.
Można powiedzieć, że każda z nas zaczęła działać we własnym zakresie ze zdwojoną siłą. Ja intensywnie zaczęłam fotografować, dzięki czemu powstało wiele cykli fotograficznych, wstąpiłam do Związku Polskich Artystów Fotografików.
Ja w 2012 r. wydałam książkę, “Pamiętnik Wendy” z fotografią i oprawą graficzną Patrycji. Książka w 2015 r. doczekała się nawet adaptacji teatralnej, na co pracowałam przez trzy lata.


Projekt okładki autorstwa Patrycji Pawęzowskiej 
do książki "Pamiętnik Wendy" autorstwa Eny Kielskiej

W chwili gdy Ewelina wydawała książkę i zajęła się adaptacją “Pamiętnika Wendy”, ja poszłam na studia doktoranckie w Katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. Studia właśnie kończę i obrony doktoratu spodziewam się zaraz po okresie wakacyjnym.
A ja w międzyczasie rozpoczęłam studia reżyserii filmowej na WST WMAIR w Zabrzu.
“Pamiętnik Wendy” opowiada o miłości mężczyzny do kobiety, skąd taki pomysł?
To nie jest tak, że tylko my piszemy o miłości. Ten rodzaj pisania jest nazywany terapią ericksonowską, czyli bajką terapeutyczną. Właściwie cała nasza działalność artystyczna jest dla nas swego rodzaju psychoterapią. Tworzymy sztukę po to, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie, ale również skomentować to, co nas boli.


Przedstawienie teatralne 
na podstawie książki autorstwa Eny Kielskiej, "Pamiętnik Wendy"

W “Pamiętniku Wendy” zaintrygowała mnie zależność mężczyzny od kobiety. Bez niej był nieprzytomny, nie odnajdujący się w życiu…
Niecałkowity.
Niepełny.


Przedstawienie teatralne 
na podstawie książki autorstwa Eny Kielskiej, "Pamiętnik Wendy"

Wasza działalność wciąż się rozwija. Wzajemnie się inspirujecie.
Tak oczywiście, inspirujemy się wzajemnie i wspieramy. Ja na przykład mam bzika na punkcie fizyki kwantowej. Dużo o tym rozmyślam, czytam i rozmawiam z Patrycją, a Patrycja wykonała projekt na ten temat.
Tak, to w zasadzie kontynuacja projektu dotyczącego tożsamości. Tytuł to “Teoria strun” Będzie to instalacja, w której chciałam pokazać, czym jest przeniesienie zdefiniowane przez Freuda. Zgłębiłam to zagadnienie przy okazji opracowywania wyników badań wykonanych na potrzeby doktoratu.
Patrycja, Ty jesteś autorką wielu projektów fotograficznych. Opowiedz o tym coś więcej.
Zajmuję się fotografią, grafiką cyfrową i video art jak i instalacją. Głównie interesują mnie relacje międzyludzkie i emocje z nimi związane, w ostatnich czterech latach dotykałam tematu tożsamości. Oczywiście banalne jest pytanie, nad którym dużo myślę, “kim jestem?”, ale to fundamentalne pytanie zaprząta mi głowę. Video art, który stworzyłyśmy z Eną parę lat temu pod tytułem “Close” dotyka tego pytania. To jak postrzegamy siebie i kim jesteśmy w relacji z innym jest dla mnie ciekawe, dlatego głównie obserwuję i słucham, filtruję. Muszę przyznać, że bardzo długo nie umiałam opowiadać o swoich fotografiach (co poeta miał na myśli), ale nauczyłam się tego. Sama uwielbiam słuchać innych twórców, to mnie inspiruje do pracy, ale również pokazuje, że twórca wizualny może przemawiać nie tylko obrazem, uważam że to cenne.


fot. Patrycja Pawęzowska

Opowiedz o tym projekcie z kobietami.
To był projekt o kobietach pod tytułem “Co się kryje na dnie oka” z 2012 r. o tym jak postrzegana jest kobieta w oczach mężczyzn. W zasadzie to dlaczego w oczach mężczyzn, po prostu tak jest, że nawet kobiety patrząc na kobiety mają gdzieś tam stereotyp postrzegania. Pisze o tym np. John Berger, zresztą było już o tym wiele mówione w sztuce. Ciekawy jest też projektu “Humantria” z 2010 r., który traktuje o identyfikacji. Nie chcę tutaj opowiadać o tych pracach, lepiej je samemu obejrzeć i zastanowić się?


fot. Patrycja Pawęzowska

Ciekawe, że poznałyśmy się dzięki zdjęciu portretowemu w wykonaniu Patrycji. Natknęłam się na nie kilka lat temu w internecie i było tak charakterystyczne, że na długo je zapamiętałam. Później podczas wakacji zobaczyłam postać z tego portretu spacerującą po lesie. Ty Ena byłaś tą postacią. Tak rozpoczęła się nasza znajomość.
Wygląda to tak, że jestem tworzywem dla Patrycji. Ona fotografując mnie, narzuca swoje historie, ale dopiero w połączeniu z moimi historiami fotografia osiąga podwójne dno. Patrycja przemyca swoje treści w taki sposób, że ja to kupuję i czuję, że jestem w nich na swoim miejscu. Patrycja współpracuje także z wieloma innymi modelami i modelkami. Z nimi jest podobnie.
 Zdecydowanie preferuję rolę, którą sobie przypisałam paręnaście lat temu – fotografa. Kompletnie, nie nadaję się na modelkę i rzadko się fotografuję.

Modelka Ena Kielskia, fot. Patrycja Pawęzowska

Inspirujecie się wzajemnie i wspieracie, ale czy jest między Wami jakaś rywalizacja?
Rywalizacja była kiedyś, kiedy pisałam wiersze, a Patrycja pisała fajniejsze od moich  (śmiech).
Cóż tu dużo mówić (śmiech).
Czy w świecie zdominowanym przez mężczyzn czujecie się zmuszone do rywalizacji z nimi?
Tak rzeczywiście, świat filmu jest światem zdominowany przez mężczyzn, ale ja staram się o tym nie myśleć. Robię swoje i staram się to robić jak najlepiej. Bardzo chętnie chodzę na filmy kolegów, ale swoje też pokazuję. Nie spalam się na rywalizację, bo moim celem jest samorealizacja. Wolę nie roztrząsać w ten sposób życia, tylko skupić się na sobie i tworzeniu. To przecież obrazy mają mówić. W nich świat jest taki, jakim go postrzegam.


fot. Patrycja Pawęzowska

Skąd jeszcze czerpiecie inspiracje?
Inspirujemy się głównie światem zewnętrznym, ale też bardzo dużo rozmawiamy.
Ja dużo czytam i obserwuję zachowania, by później przenieść je na obraz. Niewiele mówię. Spory wpływ na to, co robię ma także moja przeszłość – odczucia takie jak osamotnienie, wyalienowanie. W pracach je uzewnętrzniam. Mam problem z przezroczystością. To brzmi trochę niezdrowo (śmiech). W moich fotografiach eksponuję modeli, ich tożsamość i charakter. Raczej ukrywam się za obrazem i rzadko siebie eksponuję na widok publiczny. Dlatego, gdy jesteśmy gdzieś razem z Eweliną, początkowo wszyscy myślą, że ona jest autorką swoich portretów. Czuję się wtedy przezroczysta. W sumie mogę powiedzieć, że moja aparycja przegrywa z obrazem.


fot. Patrycja Pawęzowska

Twoje prace są bardzo wyraziste. Trzeba pobyć jakiś czas w kontakcie z Tobą, żeby poczuć,  że świat z obrazu jest Twoją  kreacją płynącą z wnętrza. Nie widać tego na pierwszy rzut oka.
Tak, są autorzy, którzy współgrają ze swoimi obrazami. Ja czuję się czasem, jakby mnie w ogóle nie było.
Myślę, że taka nieoczywistość jest ciekawa.
Ja natomiast dzięki portretom Patrycji czuję się trochę dziwnie, bo ludzie rozpoznają mnie ze zdjęć i myślą, że to ja jestem ich autorką. Tak już jest, że zaprzyjaźniamy się z twarzami, które często widujemy w telefonie, w reklamie, w gazecie czy telewizji. Mamy wówczas złudzenie, że to są nasi przyjaciele. Tak przecież Ty mnie rozpoznałaś w lesie (śmiech) i od razu się zaprzyjaźniłyśmy.


Modelka: Ena Kielska, fot. Patrycja Pawęzowska

Charakteryzuje Was konsekwencja w działaniu. Jesteście aktywne, bierzecie udział w konkursach, jeździcie po świecie. Możecie o tym trochę opowiedzieć? Gdzie byłyście ostatnio? Jakie macie plany na przyszłość?
Nasze filmy i videoarty były pokazywane na festiwalach w Polsce, ale także w Australii, Rosji, na Ukrainie, w Stanach Zjednoczonych (We Like ‘Em Short Film Festival w Baker City, Oregon,  American Film Award w Nowym Yorku, Central Michigan International Film Festival), Brazylii, Serbii, a także we Włoszech (Ca’ Foscari Short Film Festival w Wenecji, gdzie dostaliśmy nagrodę za najlepszy soundtrack).

Plakat z filmu "Śledztwo", reżyseria Ena Kielska

Tak i zdobywamy nagrody. To jest nasz drugi film i zdobyłam już dwie nagrody za zdjęcia. Film “Śledztwo the Inquest” zdobył do tej pory nagrody za zdjęcia, formę, muzykę, nagrodę publiczności, trzecie brązowe miejsce i za najlepszy film na różnych festiwalach na całym świecie. Planujemy kontynuować naszą działalność artystyczną, wspólnie realizować videoarty i filmy, a także indywidualnie rozwijać się w swoich dziedzinach, ja w fotografii, Ewelina w pisaniu.
Na mnie to robi wrażenie. Dziękuję za rozmowę i życzę nieustających sukcesów.
 Dziękujemy 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę napisz swój komentarz!
Proszę wpisz swoje imię tutaj