Oswoić wrażliwość – wywiad z Małgorzatą Leduchowską

0
452

 

Bożena Wujec Ziółkowska: Witaj Małgosia, dziękuję, że zgodziłaś się udzielić wywiadu dla Inspiracji. Ciekawi mnie to, jak to się stało, że zaczęłaś się zajmować wrażliwością, bo kojarzę Cię z coachingiem w drodzę i różnymi fajnymi gadzetami do coachingu. Co Cię skłoniło do zainteresowania się tym tematem?

Polecane przez Inspiracje Psychologiczne

Małgorzata Leduchowska: To raczej moja osobista podróż. Około 3 lat temu trafiłam na pierwszą książkę związaną z wysoką wrażliwością ‘Wrażliwość – dar czy przekleństwo?” i czytając ją co krok odkrywałam, że jest napisana o mnie. Przez jakiś czas trawiłam te treści w sobie. Układałam się z nimi i okazywało się, że mnie ta świadomość leczy. Pozwala mi nabierać akceptacji siebie i to rozpoczęło potężną transformację w moim życiu. Kiedy w pewnym momencie usiadłam i zaczęłam zastanawiać się jakie usługi tak na prawdę chciałabym wprowadzić ze swojej strony dla świata, najpierw kręciłam się wokół spokoju, potem wokół metafory, aż w końcu okazało się, że jednak chcę pomagać mnie podobnym

Ciekawe, czyli jak dobrze zrozumiałam, to Twój własny rozwój osobisty skłonił Cię do zainteresowania się bardziej tematem? A czy możesz napisać nam troszkę więcej o tym, czym jest ta wrażliwość? Rozumiem, że chodzi o wysoką wrażliwość?

Tak. Jest pewna grupa takich osób w usługach rozwojowych, że ich własna metamorfoza zaprosiła do dzielenia się tym ze światem. Ja długo szukałam tego czegoś. Miałam wrażenie, że już chcąc dawać ludziom spokój, byłam blisko. Ale prawdziwe połączenie pojawiło się dopiero wtedy, kiedy zaczęłam Oswajać Wrażliwość. Wysoką Wrażliwość. Czyli przesadnie rozbudowany układ nerwowy, który to daje nam piękno doświadczania życia bardziej, ale i jest też ogromną trudnością, bo często mamy wszystkiego “za dużo”. Okazuje się, że takich jak ja jest ok 15-20% w każdej populacji, również u zwierząt! Służymy gatunkowi jako zwiadowcy, wcześniej wyczuwamy różne rzeczy i pozwalamy unikać nadchodzących zagrożeń. Tylko jak każdy dar, ma to swoją cenę. I z tą “ceną” pracuję z moimi Klientkami

Jakie są to koszty? Z czym najczęściej spotykasz się pracując z osobami WWO?Z jakimi problemami takie osoby się zmagają?

Skoro potrafimy tak intensywnie odbierać świat, to znaczy, że szybko ulegamy przebodźcowaniu. To chyba najczęściej pojawiające się cos, co jest kosztem, za tak intensywne czucie. Trudność polega na tym, że dopada nas potworna chęć regeneracji, która objawia się izolacją. Nie chcemy przez jakiś czas widywać się z ludźmi, rozmawiać z nimi, wchodzić w jakiekolwiek interakcje. Potrzebujemy się wyciszyć i odciąć od bodźców. Niestety nie wszyscy to rozumieją. Tydzień pracy odreagowujemy Netflixem, samotnością i ciszą. Reszta naszych znajomych imprezuje. I tu dochodzimy do kolejnej ceny: natłoku myśli. “Powinnam jednak się z nimi spotkać”, “Pewnie przestaną mnie zapraszać”, “Kiedyś zostanę całkiem sama, jak nie będę się zmuszać do tych spotkań”. Ta dbałość o relacje, chęć odpowiadania na potrzeby innych, bo szybciej je wyczuwamy niż reszta, powoduje, że czujemy się przytłoczeni, a z drugiej strony mocno naruszamy nasze granice.

Myślę, że takie osoby mogą czasami myśleć, że coś jest z nimi nawet nie tak, skoro mają “czasami” dosyć ludzi i świata…A to te przebodźcowanie o którym piszesz, pewnie nie wszyscy są tego świadomi…że wystarczy od czasu do czasu się zresetować…Kiedyś czytałam o badaniach osób ponad przeciętnie kreatywnych, często wrażliwych, o tzw „duszy artystycznej… Ta ponad przeciętna kreatywność, zwykle korelowała z przynajmniej ponad przeciętnym IQ…Niestety nie pamiętam, ale były to chyba amerykańskie badania.

Z jednej strony to prawda… czujemy, że coś z nami nie tak. Często też mamy silniejsze reakcje emocjonalne na różne rzeczy. Płakanie z innymi, wzruszanie się, to coś, co przytrafia się nam częściej. Inni patrzą na nas czasem jak na szalonych. Co do introwersji, to zdecydowana większość osób WWO. Aż 80% z nas to osoby introwersyjne. I jak spotykam Ekstrawertyka wśród moich Klientów to jestem tym szczerze zauroczona. Sama jestem introwertyczna, z wypracowaną ekstrawersją. Musze potem “odchorowywać” te nienaturalne dla mnie zachowania. Ale z czasem jest coraz łatwiej. Co do kreatywności i ponadprzeciętnymi umiejętnościami, to z moich badań i obserwacji wynika, że każdy jest bardzo wyjątkowy. Nie ma wspólnego mianownika, ale… jest coś co może być wyznacznikiem. Czuję się jak odkrywca, kiedy to wszystko słyszę od Klientów… natomiast okazuje się, że każdy z WWO ma jakiś zmysł wrażliwszy niż pozostałe. I okazuje się, że niektórzy mają wrażliwe oczy, poczucie piękna, estetyki, inni uszy i na muzykę reagują tak silnie, jak “normalsi” na roller coster…Często mi się pojawia w wywiadach wrazliwość na poezję, muzykę i często te osoby też tworzą.

Tak, jak wspominałam wcześniej, czytałam o badaniach, jeśli chodzi o ponad przeciętną kreatywność, co wśród osób WWO jest dość częstą cechą…Czy są to zawsze osoby o duszy artystycznej?

Nie mam potwierdzenia, że każda z tych osób tworzy, ale zachwyca się sztuką. Właściwie wszyscy, z kim rozmawiałam i czuli, że są WWO, mieli jakiś obszar/fragment dziedziny sztuki, który wywoływał na nich piorunujące wrażenie. Najczęściej słyszę o silnych ciarkach przy słuchaniu muzyki. A nawet wizualizacjach, które naturalnie tworzą się w wyobraźni podczas słuchania. Wiele też słyszę o tym, że słowo, poezja, literatura oddziaływuje jako pieszczota umysłu. Tak ciekawie o tym mówią… że to pieści… choć nie jest dotykiem

Czasem zastanawiam się, czy każdy z WWO nie ma synestezji?!

Synestezja? Pomieszanie zmysłów?

Tak, w spektrum autyzmu. Ciekawa forma, na którą ja osobiście “cierpię”. Ale uważam za taki mega support.

Co to dokładnie jest?

Ja akurat mam tak, że widzę kolory liter, słów, cyfr… wszystkiego. Ludzie też mają kolory

To jaki ja mam kolor?

Mam przyjaciółkę, która odczuwa w ciele różne rzeczy, słowa jej wywołują w ciele różne przyjemne efekty. Twój kolor jest takim bordowo-brązowym. Cos jak deserowa czekolada.

Hehe, ok… Lubię czekoladę. Czy chcesz powiedzieć, że łączysz osoby WWO z lekką formą autyzmu? Czy zespołu Aspergera?

Nie. To chyba by było zbyt dużo, ale podejrzewam, że część z nich “przypadkiem” może mieć synestezję. To, raczej tak to widzę. Zespół Aspergera jednak jest silniejszym w spektrum autyzmu, często objawia się brakiem umiejętności społecznych, a wśród WWO raczej widzę naddatek rozumienia, co się dzieje po drugiej stronie.

A tak swoją drogą, Ty kojarzysz mi się z fioletem…

A takim chłodniejszym czy cieplejszym?

Takim i takim…

To ciekawe, że masz skojarzenie kolorystyczne ze mną. Od razu mam wrażenie wtedy, że mówimy tym samym językiem.

Nie jesteś jednolitym kolorem. Myślę, że też należę do osób wysokowrażliwych.

W analizie jungowskiej ciepły fiolet raczej jest tzw. fioletem powinności. A ten chłodniejszy to kolor mistyczny, duchowości kapłańskiej. To niezwykle mnie docenia, że tak to widzisz. A po czym czujesz, ze jesteś? Jak Ty to widzisz?

Miło. To, co pisałaś, to dokładnie mnie charakteryzuje. Lubię ludzi, ciekawych ludzi… Szkoda mi czasu na dużo kontaktów, wolę mniej, ale ciekawych. Wiem, że gdybym rozmieniała swoją energię na drobne, to byłabym przebodźcowana i nie miałabym siły na rzeczy ważne dla mnie…To, przebodźcowanie o którym piszesz, to taki ciężar, który kompletnie mija po zresetowaniu energii. Myślę, że każdy ma inne metody na reset…

To absolutnie jedna z najważniejszych umiejętności. Brak poczucia winy, że chce się spędzać czas “kalorycznie”, a nie miałko. Czyli jednak potrzeba mądrych rozmów i odpowiedniego towarzystwa będzie nas karmić, a nie eksploatować. To bardzo ważne, żeby sie umiec resetować. Bo właściwie bez tego, nie umiemy wrócić do otoczenia. I izolacja utrzymuje się w nieskończoność. Ja przez przypadek kiedyś odkryłam medytację. Poszłam za ciosem i zrobiłam uprawnienia instruktora. Okazało się, że moje Klientki bardzo to sobie cenią.

Medytacja – ciekawe doświadczenie… A jakie są jeszcze inne formy resetowania energii?

Kontakt z Naturą to najczęściej pojawiające się sposoby, jakie słyszę od osób WWO. Las, góry, spacery w miejscach, gdzie jest mnóstwo zieleni i świeżego powietrza.

Gdzieś, kiedyś słyszałam, że jakiś lekarz przepisywał spacery w lesie…

W Japonii jest Shinrinjoku Czyli właśnie odnajdowanie ukojenia w kąpielach leśnych

Myślę, że każdemu to może dobrze zrobić. Żyjemy w betonowych miastach, choć ja jeszcze chyba najbardziej zielonym, to jednak ludzie tęsknią za przyrodą i zielenią…

To prawda. Zobacz jaki był zryw w tym roku do kwiatów domowych, rolnictwa na balkonie. Ile powstało inicjatyw wymiany roślin! To tęsknota za Naturą.

A jakie są największe zalety z bycia osobą WWO?

Chyba to czucie, rozumienie wszystkiego szybciej i mocniej. Czasami mam wrażenie tak silnego połączenia ze światem, że aż mnie to wewnętrznie rozwibrowuje. kiedy rozmawiam z ludźmi szybko wiem, co chcą powiedzieć, rozumiem ich w mig i doświadczam głębiej i mocniej wszystkiego…

Dobra intuicja?

Tak, ta intuicja się też pojawia w wypowiedziach.

A czy to nie jest tak, że to może być pułapka, że Ci się wydaję, że wiesz, a możesz się mylić?

Wydaje mi się, że pokora co do przeczuć wśród osób WWO jest wysoka, ale warto poddać negacji swoją głowę. Mam dla siebie i innych takie mądre zdanie : “Nie wszystko co myślisz jest prawdą”.

No właśnie pytanie, czym w ogóle jest prawda? Jak wiadomo, każdy ma swoją… Choć wiadomo, możemy się jedynie próbować do niej zbliżać…

Mam oczywiście bliskie spotkania ze sceptykami WWO. Prawdę ma każdy swoją. Każda nauka, która jest nowa wywołuje słuszny sceptycyzm. Mnie to akurat cieszy. Sama też myslałam, że to wiedza z dziedziny ezo, a nie nauka… ale powoli zaczynałam docierać do kolejnych badaczy, w tym Elaine Aron, która bada wysoką wrażliwość już ponad 20 lat.

Czyli, jak rozumiem, ktoś borykający się z takimi cechami o których rozmawiamy, może się do Ciebie zgłosić…

Tak! To właściwie się okazało moim powołaniem serca. I jakkolwiek pompatycznie to brzmi, to wiem, że nie chcę robić niczego innego

Z tego, co pamiętam pracujesz coachingowo? Jesteś coachem ICF na poziomie PCC.

Tak, w tej chwili rozpoczęłam przygotowania do akredytacji na poziomie MCC.

Ojej, to już wysoka poprzeczka…MCC? To już Master? Przypomnijmy, że ICF to największa organizacja międzynarodowa skupiająca coachów na całym świecie i naprawdę trzeba dość się natrudzić, aby taką akredytację utrzymać. Z tego, co pamiętam musisz co jakiś czas odnawiać certyfikat, zdawać egzaminy i podlegać stałej superwizji?

Tak. Ostatni level Ale mnie chodzi przede wszystkim o pogłębianie wiedzy na temat form obecnosci z drugim człowiekiem.

Małgosia, bardzo dziękuje za rozmowę i życzę w dalszym ciągu ciekawej podróży w tematyce WWO, a to że będzie to ciekawa podróż, to nie mam wątpliwości, bo to ciekawa “przypadłość”

Dziekuję bardzo za rozmowę. Dużo pozwoliła mi poukładać

Psychotesty Gdynia – Badania Psychologiczne Kierowców

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę napisz swój komentarz!
Proszę wpisz swoje imię tutaj